Czy anonimowość przeciętnego użytkownika internetu jest w dzisiejszych czasach mitem? To dosyć złożone zagadnienie i trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie zadane w taki sposób, ale wiele wskazuje niestety na to, że tak. Algorytmy korporacji takich jak Google czy Facebook regularnie i sukcesywnie podglądają naszą aktywność w sieci, ale, szczęśliwie, nie robią tego w zdrożnych celach. Nie powiadomią policji, zgłaszając podejrzenie stosowania mowy nienawiści, kiedy w sekcji komentarzy nazwiemy kretynem osobę o innych poglądach politycznych. Ich działalność jest stricte analityczna i ściśle powiązana z funkcjami reklamowymi, które obaj giganci internetu stosują i które są dla nich głównymi źródłami zarobkowania. Dane zbierane przez algorytmy służą budowaniu naszego profilu jako użytkownika internetu i jako człowieka, by następnie w jak najbardziej trafny sposób dopasować do niego reklamy wyświetlane na stronach – takie Google każe sobie bowiem płacić wyłącznie za takie reklamy, w które użytkownik faktycznie kliknął, więc każde kliknięcie jest dlań na wagę złota i determinuje to jego dążenia do wyświetlania reklam zgodnych w jak największym stopniu z oczekiwaniami użytkownika.

Nie jest jednak tak, że musimy taki stan rzeczy akceptować i pokornie znosić to, że sztuczna inteligencja analizuje strony internetowe, które przeglądamy. Taki układ byłby zwyczajnie niesprawiedliwy i nie ma nic złego w tym, że poczujemy w pewnym momencie, że to nie jest w porządku, że Google wie, jakie strony odwiedzamy codziennie o poranku. Istnieje kilka darmowych sposobów na to, żeby zapewnić sobie anonimowość podczas przeglądania internetu, ale jedna z nich jest szczególnie kontrowersyjna.

The Onion Router – jak działa i czym jest?

Mowa tu oczywiście o sieci TOR, czyli The Onion Router. Sieć ta korzysta z trasowania cebulowego drugiej generacji przy nawiązywaniu połączenia – oznacza to mniej więcej tyle, że nasze dane wędrują przez kilka serwerów pośredniczących, by zatrzeć ślady po nadawcy danych i po prostu wysłać je do miejsca przeznaczenia i z powrotem. Czy anonimowość jest w takiej sytuacji kompletna? Jeśli służby żadnego państwa nie wezmą nas na cel, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że analiza naszej aktywności w TOR-ze będzie po prostu niemożliwa. The Onion Router jest zatem jak najbardziej skutecznym narzędziem w zapewnieniu użytkownikowi prywatności.

Problem polega na tym, że połączenie z TOR-em jest bardzo czasochłonne. Infrastruktura serwerowa sieci jest utrzymywana przez użytkowników, którzy robią to dobrowolnie i za darmo – chętnych jest jednak za mało, by przeglądanie sieci przez TOR mogło być szybkie i komfortowe. Strony internetowe otwierają się bardzo wolno i jest to standard, do którego trzeba będzie przywyknąć, decydując się na to rozwiązanie. Oczywiście drugą kwestią jest też fatalna renoma TOR w internecie – z sieci korzystało i nadal korzysta mnóstwo osób, które publikują treści związane z narkotykami czy nielegalną pornografią. Ryzyko natrafienia na nie jest bardzo duże i w zasadzie warto zadać sobie pytanie, czy nie lepiej byłoby po prostu zainwestować w VPN i nie przejmować się niczym.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here